Link ::
Pierdole to... Żegnam Ciebie świecie obrzydliwy wraz z całą rzeszą obrzydliwych osób. Miłość nie istnieje, a żyłam dla miłości...
Komentuj (2)


Link ::
Ja już wiem wszystko...


Wkurza mnie to, że nigdzie nie można mieć prywatności :/.
Komentuj (1)


Link ::
BEZNADZIEJA... Po prostu. Ale może przeżyję.
Komentuj (0)


Link ::
Chciałabym być najlepsza, zawsze chciałam być... Ale nie mogę, po prostu nie mogę! Zbyt wiele mnie to kosztuje. Zbyt wiele nerwów, zbyt wiele łez, zbyt wiele myśli o śmierci, zbyt wiele pociętej skóry, zbyt wiele kłótni ze wszystkimi, zbyt wiele poświeconego czasu, zbyt wiele zapomnianej przyjaźni, zbyt wiele niepewności, zbyt wiele uczucia bezradności, zbyt wiele smutku i złości, zbyt wiele zabiera mi to uśmiechu, życia po prostu... To cena jaką płacę za ciągłe dążenie do jednego z moich celów. Teraz czuję to i boję się jednocześnie tego uczucia. Czuję, że to co poświęcam to zbyt dużo, czuję, że nie opłaca mi się to. Mam dość, tak dalej być nie może! Bo zwariuje po prostu... Ja już wariuję, już nie wytrzymuję tego wszystkiego. Nie chcę tej cholernej mojej ambicji! Nie do tego stopnia! Chcę żyć spokojnie, nie myśląc przez większość życia o szkole i o tym co jeszcze musze zrobić, w jakiej kolejności, ile na co poświęcić czasu itd!
Błagam... Nie chcę już bym dostała siłę do wszystkiego, chcę by zabrano mi przesadną ambicję. Chcę żyć jak inni, którzy nie mają większych problemów ze szkołą, jednocześnie nie mają samych piątek i wcale się tym nie przejmują. Nie może być dalej tak jak jest. Patrzę na siebie i się załamuję... Co ja robię? Niech mi ktoś na to odpowie... Bo ja już nie wiem...
Muszę zacząć żyć inaczej, bo po prostu sama się wykończę. Sama siebie powoli zabijam. Poświęciłam przecież prawie wszystko, jedyne czego nie potrafiłam to Artura, a przecież ten pomysł też się nieraz pojawiał w mojej głowie. Że gdyby między nami się skończyło to miałabym dużo więcej czasu, który mogłabym poświęcić nauce... To jest chore, ja jestem chora...
Nie wiem co mam myśleć. Boję się zmian, boję się załamania, gdy poczuję nagle, że popełniłam błąd przestając uganiać się za spełnieniem chęci bycia najlepszą. Boję się, naprawdę się boję... Nie wiem jak to będzie.
Ja po prostu chcę żyć normalnie, czy to tak wiele?!
Komentuj (1)


Link ::
Jam cząstką tej dziedziny,
Co zła wciąż pragnie, a dobro wciąż czyni.
Jestem tym duchem, który zawsze przeczy!
I bardzo słusznie, bo wszelkie isnienie
Zasługuje wyłącznie na zniszczenie.
Najlepiej żyłoby się w pustym świecie.
Więc wszystko to, co grzechem zwiecie,
Rozkładem, złem po prostu, dnem, dołem,
Moim właściwym jest żywiołem.


Są chwile, które w pamięci zostają i choć czas mija - one nie mijają...
Komentuj (1)


Link ::
Źle jest. Bardzo źle nawet... Nie potrafie się pozbierać i czuję, że za niedługo bardzo będę tego żałować. Nie powinno mnie u już być po prostu. O moim życiu zadecydował przypadek. Śmieszne... Jestem do niczego. Ciągle gram kogoś innego. To nie mój świat i tyle, nie pasuję do niego, za bardzo mnie męczy bycie tutaj. Tylko czemu nie jest już tak łatwo się zdecydować? Miałam przecież nigdy się do niczego nie przywiązać w życiu. Miało być tak, że wszystko mogę w każdej chwili opuścić, bez większego zastanowienia.

Czego ja w ogóle chce?
Komentuj (0)


Link ::
Mam dobry humor. Od kilku dni się obijam, zaskoczyłam parę ludzi dzisiaj, świetnie się bawiłam, czuję się jakoś pewniej i w ogóle... Dziś z Tomkiem, kolegą z klasy, obsługiwałam grupę Anglików w szkole. Bałam się nieźle, byłam zła, że mnie w to wkopała wychowawczyni, ale teraz bardzo się cieszę. Świetnie mi się współpracowało z Tomkiem. Jakoś jest jedyną osobą przy której czuję, że jesteśmy partnerami w pracy, a nie że mogę liczyć tylko na siebie...
I w ogóle jakoś dzisiaj od rana inaczej było niż zwykle. Chyba dobrze na mnie wpływa obijanie się :). Bo ostatnio uczyłam się chyba we wtorek zeszłego tygodnia. A to do mnie nie podobne... Nie zamierzam oczywiście olać szkoły, ale takie tygodniowe wakacje w czasie roku szkolnego są chyba koneiczne w moim przypadku, bo już czułam, że ogarnia mnie jesienne załamanie... Ale już jest dobrze i mam nadzieję, że tak zostanie :).
Komentuj (3)


Link ::
Byliśmy na koncercie i było tak bardzo fajnie... :) I w ogóle jest tak bardzo fajnie :) No może poza jedną rzeczą - moimi praktykami miesięcznymi w Warszawie w lipcu. Z jednej strony się cieszę, że pogadaliśmy o tym i że jest możliwość, żeby między nami było po tym nadal ok, ale tak naprawdę, to to w ogóle nie rozwiązuje problemu. Dziś mi się śnił właśnie ten miesiąc rozłąki i skończyło się tak, że postanowiłam olać całe te praktyki i pojechałam do niego. Nie wytrzymałabym miesiąca nie mogąc się do niego przytulić, nie mogąc pocałować, pogadać, gdy tego bym potrzebowała, nie mogąc go zobaczyć choćby... Nie mogę pojechać na te praktyki, nie ma takiej możliwości. Znam siebie... Nie wiem tylko co zrobić, żeby nie jechać, ale zrobię wszystko. Nie wytrzymam tyle. No może by się jeszcze dało, gdybym jechała tam sama, a nie z Tomkiem. Nie potrafię tyle wytrzymać z kimś obcym, potrzebuję samotności od czasu do czasu, a nawet powiedziałabym, że bardzo często.
Nie wiem co myśleć... Czy wymyślać już wszelkie możliwe sposoby na to, by nie jechać, czy starać się o tym nie myśleć póki jest to tak odległe. Bo fajnie jest i nie chcę się zmulać nad tym co będzie za ponad pół roku.
Eh, ciągle myślę o sobocie, naprawdę super było. Ja chcę znowu! :)
Komentuj (0)


Link ::
Jest idealnie. Teraz wszystko sprowadza się do tego, by robić wszystko by nie przestało mu zależeć. Bo może przestać przez jakąś moją głupotę i będzie jak dawniej. Teraz czuje się każdego dnia tą idealność, zaangażowanie, staranie się... W ogóle jest jakoś inaczej.
I w klasie też trochę się zmieniło. Jedna osoba mnie w czwartek zaskoczyła. Miło zaskoczyła... Bo to jest dziewczyna z kręgu takich co mnie nie lubią. A u innej osoby też widzę zmianę jak chodzi o stosunek do mnie. Nie wiem czemu, ale jednak jest dużo inaczej niż w zeszłym roku. Są osoby, z którymi rozmawiam, poza Tomkiem, Kasią i czasem Asią, są osoby które do mnie piszą smsy. Na pewno jest inaczej niż w zeszłym roku.
Eh, chyba znów zaczynam wpadać w taki okres, keidy mnie wkurza mój wygląd. Nie mogę na siebie patrzeć... A najbardziej mnie wkurza to, że dentysty się boję nawet bardziej niż ginekologa i mdleję jak tylko wchodzę do przychodni, więc po prostu nie umiem tam pójść. A właściwie jeszcze bardziej mnie wkurzają zęby, które można myć nawet kilka razy dziennie od wielu lat, a one i tak się psują maksymalnie. I wkurza mnie mój wzrok. Ja normalnie ślepnę! Czuję, że widzę coraz gorzej i oczy mnie bolą ciągle. Dobra, ja już nie będę wypisywać co mnie wkurza, bo już mi się cała litania układa :P. Ale dodam jeszcze tylko, że wkurza mnie, że, jak się dziś przekonałam - ważę ok 10 kg więcej niż około pół roku temu. Jakoś nigdy mi nie przeszkadzało ile ważę i ile mam tłuszczyku na brzuchu itd., dopiero od kilku dni czuję, że to przegięcie. A najgorsze jest to, że nic zrobić nie mogę, by to zmienić, bo ja jem czasem naprawdę mało, bo po prostu nie mam ochoty na jedzenie, a jakoś nie wpływa to na moją wagę. Ja to w ogóle jakieś ufo jestem...
Komentuj (2)


Link ::
Jak ja nienawidzę zbytniej pewności siebie u innych... Jedna drobniutka niby rzecz, a potrafi tak wkurzać.
Dziwnie jest. Chyba w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wydaje mi się, że mam więcej czasu, mogę sobie spokojnie posiedzieć słuchając muzyki, nie zawalając równocześnie nic w szkole. Mam ochotę, by rozmawiać z ludzmi. Spotykać... Nie wiem, chyba też, a w każdym razie nie mam już co do tego takich uprzedzeń jak jeszcze niedawno. Trochę odnowiłam znajomość z Tomkiem. Przyjaciółmi już nie będziemy, nie lubię zobowiązań. Ale chcę, by było moim kumplem, po prostu kimś, na kim mogę polegać, do którego mogę się zwrócić po radę, z kim mogę spotkać się od czasu do czasu. Kilka dni temu odezwał się też Zbyszek. Chciałam z nim znowu zacząć gadać, ale trochę głupio mi było. Ma doła... Chciałabym mu pomóc, chyba czuję się trochę winna temu, on to naprawdę w porządku chłopak. A dlaczego tak było a nie inaczej? Bo oczywiście ja nie potrafiłam móić wszystkiego od razu. Głupie kłamstwa, których mogłoby nie być, zostały odebrane w zły w sposób. No ale trudno, co ja tu się będę rozczulać nad moimi problemami w wieku 13 lat. Szkoda, że nie mam jak mu pomóc. Ale teraz przynajmniej jestem z nim w 100% szczera, skończyłam sobie komplikować wszystko.
Między mną a Arturem jest fajnie. Idealnie jak chyba nigdy. Teraz czuję, że mu zależy i ja też staram się, by było to widać. Bo przecież mi zależy, a takie głupoty, chwile... nie wiem, robienia na przekór(?) potrafią zniszczyć wiele. Na dyskotece było naprawdę super, chciałabym tak wyjść z nim znowu. I nas pierwszy raz po tej dość długiej przerwie był taki idealny :).
Jedynym większym moim problemem teraz jest tzw. huśtawka nastrojów. Często mam naprawdę świetny humor, a chwila i już jest zupełnie inaczej. I co najlepsze... nie mam pojęcia czemu. Ani nie zaczynam wtedy o niczym myśleć, ani nic nie zaczyna mnie wkurzać, no nie wiem, po prostu nie wiem. Ale wkurza mnie to i to bardzo.
Ehh,po wakacjach, po pielgrzymce dokładniej powinno być inaczej, a niebardzo jest. Nie umiem po prostu jak kiedyś, zgasić wieczorem światło, zapalić świeczkę, otworzyć Biblię, czy choćby pomodlić się. Mogłąbym każdego dnia odmóić jakąś modlitwę, ale to dla mnie nie ma sensu, nie czuję, żeby takie odklepywanie regułki zbliżało mnie do Boga. A nie potrafię już chyba się modlić, inaczej - nie mam do tego zapału, nie czuję, że jest mi to niezbędne, by każdy dzień był udany. Muszę to zmienić. Wiem, że będzie mi dużo łatwiej wtedy, bo pamiętam jak było kiedyś. Moje życie w końcu musi przestać być koncentrowaniem się na sobie, największe szczęście daje dawanie szczęścia innym. Nie potrafię już tak, nie wiem jak zacząć... Tak idealnie było kiedyś, gdy miałam wielu znajomych, zależało mi na ludziach, ich życiu i nigdy sobie nie wybaczę tego, że od tego odeszłam, że zatopiłam się w sobie, swoich problemach, samotności. Mam już dość bycia taką, ale nie ma sensu by się do czegokolwiek zmuszać. A nie wiem czy mam do tego siłę...
No proszę i znów mój egoizm, i znów skupianie się na sobie - ja biedna siły na nic nie mam. Kiedy to się skończy? Kiedy nauczę się być normalną dziewczyną? Kiedy na twarze innych znów będę wprowadzać uśmiech?

"Niechaj zstąpi Duch Twój
I odnowi Ziemię
Życiodajny spłynie deszcz
Na spragnione serca
Obmyj mnie i uświęć mnie
Uwielbienia niech popłynie pieśń"


Odnów mnie Panie, odnów moje życie...
Komentuj (0)


Link ::
Jutro wycieczka klasowa. Nie chciałam jechać i nie wiem czy już nie żałuję, że jadę. A jade tylko dlatego, że jedzie Artur i przez to może być fajnie. Ale już wiem jak to będzie wyglądało... Dowalą mnie do pokoju jakiś dziewczyn, które z wielką łaską mnie przyjmą, a w nocy wszyscy będą pili. Beznadzieja. Wyczieczki w Gimnazjum były już lepsze, tam przynajmniej wiedziałam, że będzie wesoło z całą naszą paczką, no i bez picia oczywiście. No cóż, zobaczy się jak będzie.
Szybko się przyzwyczaiłam do chodzenia z Arturem do klasy. Teraz jeden dzień, gdy nie ma go w szkole jest dziwny. Ale jest teraz inaczej niż w zeszłym roku. Już zachowuję się dużo normalniej. Jestem na uboczu klasy, ale zaczynam z wszystkimi normalnie rozmawiać. Artur uważa, że jestem w szkole zmulona itd., ale nie widział mnie w zeszłym roku... Gdy on jest ciągle przy mnie mam lepszy humor i jakoś więcej chęci, by rozmawiać z innymi. Jest dużo lepiej, ale ciągle nie mam ochoty, by spędzać z kimkolwiek z klasy czas poza lekcjami. Dziś nie było Artura i myślałam, że będzie beznadziejnie np. na gotowaniu, a było bardzo fajnie, chociaż musiałam robić wszystko z inną osobą.

Komentuj (1)


Link ::
Siedemnaste urodziny... Podobały mi się. Nawet bardzo. Ostatnimi czasy przyzwyczaiłam już się do tego, że urodziny to tylko zwykły dzień niewiele się różniący od pozostałych. Tylko gdy byłam młodsza wyczekiwałam tego dnia z utęsknieniem, był on dla mnie prawdziwym świętem i dniem wyjątkowym. W tym roku również nie spodziewałam się, że będzie to dzień jakoś szczególnie różniący się od pozostałych. Myślałam, że jak codzień posprzątam sobie w pokoju, pouczę się itd... Jednak wyrobiłam się z przygotowaniem wszystkiego na niedzielę, kiedy mieli przyjść goście, więc mogłam spotkać się z Arturem. I dzień jednak był wyjątkowy :). Nawet przytulenie było jakieś inne, pocałunki również... Nie wiem w czym inne, po prostu czułam się inaczej. Wszystko, co czułam to spokój, szczęście, bezpieczeństwo, pewność, że będziemy ze sobą na zawsze i... nie wiem czemu, ale ogromne wzruszenie. Nie chciałam, by widział łez, bo wiedziałam, że zapyta dlaczego, a ja po prostu nie wiem.
Dzisiaj wpadłam na chwilkę do Tomka. Później przyszedł też Bartek. Niby nie lubię spotkań ze znajomymi, a podobało mi się bardzo. Było wesoło, trochę głupawo, ale naprawdę fajnie. Opowiadał mi jak np. były u niego Kasia, Ewka i Fafik i... zazdroszczę im. Wiem, że się świetnie bawią, jak za czasów Gimnazjum i że mają poza tym innych znajomych. Chwilowo nawet zaczęłam tego chcieć. Odcinanie się od całego świata jest bez sensu. Szkoda tylko, że wiem, że zaraz mi to minie i znów będę unikała wszelkich spotkań ze znajomymi... Ale spotkam się w najbliższym czasie z Kasią.
Dziś byłą też u mnie rodzinka, tzn. babcia, prababcia, ciocia, Rafał i Marta, dzwonił też do mnie Przemek z Anglii. Dziś też było wyjątkowo. Rozmowa z Przemkiem była bardzo fajna. Raczej nie gadałam z nim nigdy tak po prostu. A teraz czułam, że to, że mówi, że fajnie mu się ze mną rozmawia jest szczere i mi się również z nim fajnie gadało. Cieszę się, że przyjeżdża w grudniu i jestem pewna, że się spotkamy.
Ogólnie jestem szczęśliwa. Te urodziny były naprawdę wyjątkowe. Chcę, żeby od teraz było ze mną inaczej. W końcu najwyższy już czas przestać zachowywać się jak dziecko. I najwyższy czas by związek z Arturem znormalniał, by skończyła się ta codzienna niepewność. Wiem, że mogę się zmienić. A nawet muszę. I zrobię to...
Komentuj (1)


Link ::
Dzwoniła do mnie Ewka, zapraszała na grupę... Chciałabym, naprawdę... Ale też nie dziwię się, że Artur ma wiele przeciwko temu, bo rozumiem, że kojarzy mu się to z jednym. Dużo mogłaby mi dać ta grupa, bo po pierwsze zaczyna się już teraz a nie w marcu, a po drugie mam już pewne doświadczenie, wiedziałabym jak powinnam współuczestniczyć w tworzeniu tej grupy, żeby wynieść z tego jak największe korzyści. Bardzo bym chciała pogodzić chodzenie na grupę, z byciem z Arturem i by było między nami idealnie. Ale się nie da... Żałuję bardzo. On po prostu nie wie jak to wsyzstko wygląda, bo tego nie da się opowiedzieć. No trudno, trzeba dokonać wyboru.
Zaproponowałam dziś pójście na jakąś dyskotekę, bo w sumie jesteśmy ze sobą tak długo, a jeszcze nidy nawet z nim nie tańczyłam. Ale nic z tego... W sumie żałuję, że zaproponowałam, teraz ciągle będzie powracał do tego, namawiając mnie bym poszła z kimś innym. A ja po prostu nie chcę z nikim innym.
Eh... Mam po prostu ochotę na trochę rozrywki, ale na rozrywkę z Arturem... Nie mam pomysłów. Ale po prostu teraz w roku szkolnym jest dużo stresu, nauki itd. i zauważyłam, że takie zwykłe nasze zmulanie się nie daje całkowitego odprężenia i zapomnienia o całym tym biegu. Chciałabym coś, co na jakiś czas odciągnęłoby mnie od tych wszystkich myśli o szkole itd. Oczywiście nie chcę tego na codzień, ale raz na jakiś czas, choćby raz na miesiąc, czy nawet rzadziej, ale żeby było to coś innego niż po prostu spędzanie ze sobą czasu...
Komentuj (1)


Link ::
My w gruncie rzeczy powinniśmy być szczęśliwi... Możemy być ze sobą na codzień, nie dzieli nas praktycznie żadna odległość, nasi rodzice nie przeszkadzają nam w byciu ze sobą, nie ma praktycznie żadnych zewnętrznych problemów. Właściwie to mam wrażenie, że nasze problemy są takie... sztuczne. Tak naprawdę chyba robimy problemy z niczego lub wyolbrzymiamy je tak bardzo, że męczymy się strasznie będąc ze sobą, aż tak, że czasem się zastanawiam, czy nie mniej męczylibyśmy się, gdyby się między nami zakończyło. Oboje nie jesteśmy ideałami, oboje popełniamy błędy, ale... Sama nie wiem. Chcę być z nim na zawsze, ale nie w ten sposób. Ostatnio niemal się skończyło, niemal zostaliśmy po prostu przyjaciółmi i nikim więcej. Od tego czasu zastanawiam się czy to nie byłoby faktycznie lepsze wyjście. Ale ma być już inaczej, zupełnie inaczej. Szkoda tylko, że PO RAZ KOLEJNY...
Mojej winy jest tu dużo. Hmm, spora większość właściwie. Daję temu ostatnią szansę. Błędne koło musi się wreszcie skończyć. Są na to tylko dwa sposoby. Wiadomo który wolę... Będę się teraz starać maksymalnie i zobaczymy co z tego wyjdzie. Nie wiem czy wierzę, że tym razem będzie inaczej, ale wierzę, że może być.
Nie boję się zostać sama. To w sumie chyba by było wygodniejsze dla mojego charakteru. Wtedy już na pewno całkowicie wyłączyłabym się z tego świata. Ale nie wiem sama czy tego nie chce... Jednak wolę być z Arturem, jego kocham i z nim czuję się szczęśliwa. Gdy jest idealnie jestem pewna, że nie potrzeba mi niczego więcej i w żaden inny sposób nie chciałabym żyć. Nie wiem jak będzie, nie chcę uprzedzać przyszłości. Wierzę, że może być w końcu idealnie na długi czas, jeśli dużo się zmieni, a zapowiada się na duże zmiany. Zobaczymy...
Komentuj (0)


Link ::
Eh... Życie jest szalone... - myślę sobie słuchając po raz nie wiem który Tu es Petrus "Niech mówią, że to nie jest miłość". Chyba za szybkie tempo ma to życie jak dla mnie. Nie nadążam. Czy tylko ja jestem tak słaba? Boję się życia, nienawidzę wieczorów, bo wiem, że za chwilę znowu pójdę spać, potem wstanę i... Będzie kolejny dzień, kolejny wielki znak zapytania, kolejne przeszkody do pokonania. Strach egzystencjnalny? Nie wiem, czasem mam ochotę nie mieszać się w ten świat. Zamknąć się w pokoju z dobrą książką i nie uczestniczyć w całym tym szaleństwie. Mam naturę samotnika? Nie chcę jej mieć... Chciałabym lubieć spotkania ze znajomymi, chciałabym mieć przyjaciół, chciałabym umieć dobrze się bawić. Jak narazie często widzę siebie jako pustelnika. Dziwaczka... Tak mnie większość ludzi określa. Nie pasuje mi to, ale też nie robie nic w kiernku tego, by to zmienić. Bo niby co mam robić? Zmuszać się do spotykania ze znajomymi? Ehhh, ide już lepiej spać.
Komentuj (1)


księga  .   archiwum  .   ownlog.com  .   szablon4you design